poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Nowe pomadki do ust

Post miał być dużo wcześniej w okolicach wpisu o pielęgnacji ust ;)
Ale czas swoje robi.
Jakiś czas temu udało mi się kupić 3 pomadki..
2 z Golden Rose i 1 z Mac


Zacznijmy od pomadek z Golden Rose.
Pierwsza to nawilżająca pomadka do ust, w kolorze 145, delikatny róż
Druga to matowa pomadka do ust w kredce, w kolorze nr 10 



Zacznijmy od tej w kolorze jasnego różu. Usta przyjemnie nawilżone a kolor, idealny na codzienne wyjścia, nawet do delikatnego makijażu.


Natomiast matowa w kredce stała się u mnie hitem ;) Rewelacyjnie nadaje kolor, ale też nie przesusza ust.
Delikatnie podkreśla usta.


Teraz ta na którą najbardziej chciałam spróbować i zobaczyć. Zacznijmy może od tego, że najpierw trafiłam do salonu Maca, gdzie chciałam zobaczyć kolor.
Pierwsze co mi się bardzo spodobało, to fakt, że zanim dostałam do pomalowania pomadkę, to została ona zdezynfekowana, jak dla mnie miłe zaskoczenie.

Co do samej pomadki. Kolor chyba najbardziej popularny to Russian Red


Niestety nie mogłam zrobić zdjęcia które idealnie oddaje kolor.
Ale to co na pewno mogę o niej powiedzieć, to, że kolor faktycznie może pasować do większości kobiet, ale też typu urody.
No i oczywiście bardzo długo utrzymuje się na ustach




środa, 13 kwietnia 2016

Denka marca

Oczywiście zdjęcia były już dużo wcześniej gotowe, ale nie było kiedy siąść.
Tak więc nadganiam :D i wpisuję ...

1. Maseczka z Avonu, z serii spa, z minerałami z morza martwego (poj. 75 ml)
Powiem szczerze, że chyba jedna z lepszych maseczek jaką miałam, do której często wracam i lubię.
Nie spływa i dość dobrze oczyszcza skórę, co niektórym może się nie spodobać to kolor i zapach...

2. Deo invisible w kulce, z Nivei (poj. 50 ml)
Wg mnie jeden z fajniejszych i lepiej sprawdzających się dezodorantów. Delikatny zapach a co najważniejsze, nie zostawia faktycznie plam na ubraniach

3. Olejek z migdałów, z dodatkiem z sezamu i olejku kokosowego z Vatiki (poj. 200ml)
Moje włosy go polubiły, przyjemnie nawilżone po nim i fajnie się świeciły. Jedyny jego minus to dość wodnista konsystencja, przelewał mi się między palcami.

4. Maseczka, w sumie to podwójna, nazwy nie pamiętam z zieloną glinką, jedwabiem i olejkiem jojoba (poj. 5 ml)
I szczerze to nic super o niej napisać nie mogę. Działanie ok, oczyszcza, ale nie tak super jak powiedzmy ta z morza martwego. Za to konsystencja kiepska, maseczka się w opakowaniu rozwarstwiła, ciężko ją potem było nałożyć.



5. Krem na rozstępy z Palmersa (poj. 125 g)
Ogólnie dobrze się sprawdza, ja nie mogę powiedzieć by pojawiły mi się jakieś rozstępy, choć jak wiadomo jest to kwestią indywidualną. Jak dla mnie mógł by być ciut lepiej nawilżający, a może ja po prostu ciągle porównuję go z masełkiem, od nich ;)

6. Balsam do ust z rumiankiem z Alterry (poj. 4,4 g)
I jak dla mnie na chwilę obecną jest to nr 1 jeżeli chodzi o balsamy do ust. Rewelacyjnie nawilża utrzymuje się dość długo. Nawet pobija uwielbianą do tej pory przeze mnie nautrogenę, jest ciut miększy i przyjemniej się go nakłada

7. Ziołowy olejek do kąpieli z Balei (poj. 200 ml)
Rewelacyjny zapach i skóra po nim jest przyjemnie miękka, ogólnie sprawdza się, choć piana dość szybko się rozpływa

8. Pasta do zębów Blendamed, pro ekspert
Używam ją czasem razem z mężem. Ogólnie fajnie czyści zęby, zostawia delikatny zapach. Przede wszystkim mój mąż je bardzo lubi całą serię ;)